Regionalny Portal Internetowy
|
|
Oferta | Spis programów | Internet | Telewizja Cyfrowa | Informacje techniczne | Kontakt| e-BOA
|

|
28 III 2008, 12:35:52
W minioną sobotę
drużyny rozpoczęły rundę wiosenną w rozgrywkach wałbrzyskiej
ligi okręgowej. Wśród zespołów zabrakło kłodzkiej
Nysy, która musiała pauzować w pierwszej kolejce z powodu
wycofania się z zawodów Górnika Wałbrzych. W związku
z przymusową przerwą zapytaliśmy trenera Pawła Adamczyka o
przepracowany okres przygotowawczy, wzmocnienia oraz o receptę na
poprawienie gry kłodzkich piłkarzy.
Dawid Broniszewski: Jest pan zadowolony z postawy
drużyny oraz poszczególnych formacji i piłkarzy z
poczynionych przygotowań do rundy wiosennej?
Paweł
Adamczyk:
W
porównaniu z poprzednim rokiem jest odwrotnie. Wtedy była
wysoka frekwencja na treningach, ale nie szło nam w sparingach oraz
w lidze. Obecnie o szerokiej kadrze mogłem tylko pomarzyć. W kilku
sparingach graliśmy gołą jedenastką, a i tego by nie było,
gdybym sam nie wybiegł na boisko. Z gier sparingowych można być
zadowolonym i mam nadzieję, że przełoży się to na ligę.
D.B: W porównaniu do rundy jesiennej Nysa obecnie
ma o wiele słabszą kadrę. W tym przypadku kibice mogą być
spokojni o korzystne rezultaty w pojedynkach rewanżowych?
P.A:
W rundzie jesiennej
tylko na początku mieliśmy silną i szeroką kadrę. Później
posypały się kontuzje i praktycznie miałem do grania 13
zawodników. Jeśli chodzi o rundę rewanżową to jest to
zawsze wielka niewiadoma. Bardzo ważny będzie dla nas pierwszy mecz
i jeśli dobrze wystartujemy to runda powinna być dla nas udana.
D.B: Jedynym uzupełnieniem kadry jest przejście do
seniorów Daniela Grzegorzewskiego. Wyróżniający się
junior w meczach sparingowych wywalczył sobie swoimi występami
miejsce w podstawowym składzie?
P.A:
Uważam, iż Daniel w
pierwszym meczu zadebiutuje w podstawowym składzie, a czy wywalczy
sobie miejsce na stałe w podstawowej jedenastce to zależy już
tylko od jego dyspozycji. Wierzę w to, że sobie poradzi i będzie
naszym podstawowym zawodnikiem przez cała rundę.
D.B: Do gry wrócił Marcin Syper, w obwodzie
pozostaje inny obrońca Robert Woźniak. Wszystko wskazuje na to, że
największe problemy, mimo pozostania w zespole Tomasza Lisowicza,
Nysa będzie miała w ofensywie.
P.A:
Poza meczem ze
Ślęzą nasza gra w tyłach wyglądała nieźle, a czy to jest
kosztem naszej gry ofensywnej to pokażą najbliższe mecze o punkty.
Najważniejsze, żeby nie tracić bramek po prostych błędach. Nie
można strzelać dwóch goli na wyjeździe i przegrywać mecz,
że nie wspomnę już meczu ze Szczawnem czy z Hutnikiem Szczytną u
siebie. (W meczu z Hutnikiem mimo prowadzenia 2:0 pojedynek zakończył
się remisem 2:2 – przyp. red.).
D.B: Trener znalazł
receptę na poprawienie gry w tyłach i wyeliminowanie prostych
błędów, których nie brakowało w meczach z jesieni?
P.A:
Błędów się
do końca nigdy nie wyeliminuje. Recepta jest prosta. Chodzi o to,
żeby popełniać ich jak najmniej. Zawodnicy wiedzą jak mają grać,
inna sprawa czy potrafią w pełni zrealizować w trakcie spotkania.
Każdy piłkarz musi być cały czas skoncentrowany na grze, wtedy
popełnia się mniej błędów.
D.B: W ostatnich pojedynkach pomiędzy Nysą, a
Włókniarzem górą byli Ci drudzy. Czy w pierwszym
meczu na wiosnę uda się rozpocząć rundę od wygranej i tym samym
przełamać zła pasę z drużyną z Kudowy Zdroju?
P.A:
Przed każdym meczem
jestem pewien zwycięstwa swojej drużyny. Inaczej sobie tego nie
wyobrażam. Myślę ze z gry będziemy drużyną lepszą, ale za to
punktów się nie dostaje, jak miało to miejsce w poprzedniej
rundzie w Kudowie. Musimy być lepsi i przy tym zgarnąć trzy
punkty.
Rozmawiał Dawid Broniszewski
|
|
| Wszystkie prawa zastrzeżone 2008 | [CMS] by cdweb.pl |



